Poniedziałek, 29 czerwca 2026
Imieniny: Piotr, Paweł, Beata

Sprawa psa z Troszyna trafia do sądu. Oskarżony: „Nie jestem właścicielem”

Najpierw były wstrząsające nagrania z gospodarstwa w gminie Troszyn, później publiczna burza i polityczne domysły, a teraz finał na sali sądowej. Prokuratura zakończyła dochodzenie dotyczące podejrzenia znęcania się nad psem, którego dramatyczny stan ujawniono w nocy podczas interwencji w połowie listopada ubiegłego roku. Sprawa, która początkowo łączona była z radną powiatu ostrołęckiego, ostatecznie ma innego oskarżonego.

Nagrania DIOZ i lawina komentarzy

W połowie listopada ubiegłego roku Stowarzyszenie Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt opublikowało w mediach społecznościowych materiały wideo z Troszyna. Członkowie organizacji pojawili się w jednym z gospodarstw i udokumentowali kondycję psa, opisując go jako skrajnie zaniedbanego. Według relacji stowarzyszenia zwierzę miało zostać odebrane osobie pełniącej funkcję radnej powiatu ostrołęckiego (z listy PiS) oraz jednocześnie urzędniczce z gminy, co natychmiast nadało sprawie bardzo duży rozgłos.

W opisie nagrań przedstawiono obraz zwierzęcia utrzymywanego w błocie, w złym stanie fizycznym, z poważnie przerośniętymi pazurami i bez właściwej opieki. To właśnie te publikacje sprawiły, że tematem zajęły się organy ścigania, a opinia publiczna zaczęła domagać się wyjaśnień.

Radna odpowiada: „To nie mój pies”

Wkrótce po pojawieniu się nagrań oświadczenie wydała radna Agnieszka Jasionek, stanowczo zaprzeczając, by zwierzę miało z nią związek. Podkreślała również, że sprawa nie powinna być wykorzystywana politycznie.

Informuję, że pies, który został zabrany przez Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt w nocy, nie jest moim psem ani psem mojej córki, Wiktorii Jasionek. Zwierzę nie przebywało na mojej posesji. Jednocześnie podkreślam, że próby nadawania tej sprawie charakteru politycznego są bezpodstawne. Nie należę do żadnej partii politycznej. Proszę media i internautów o uszanowanie faktów i o powstrzymanie się od tworzenia nieprawdziwych powiązań. Zawiadamiam również, że w związku z naruszaniem dóbr osobistych moich i mojej córki zostaną podjęte odpowiednie kroki prawne.

Agnieszka Jasionek, radna

Wątek kontrowersji narastał także dlatego, że Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt od dłuższego czasu budził spory. Organizacja niedawno ogłosiła zakończenie działalności po tym, jak jej prezes i pracownik zostali skazani za kradzież psa. Te okoliczności sprawiły, że część mieszkańców i komentujących zaczęła podważać wiarygodność interwencji, inni z kolei wskazywali, że niezależnie od tła organizacyjnego kluczowe jest ustalenie, kto odpowiada za los zwierzęcia.

Prokuratura: było zawiadomienie, było śledztwo, jest akt oskarżenia

Jak informowała wcześniej Prokuratura Okręgowa w Ostrołęce, do prokuratury wpłynęło mailowe zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa znęcania się nad psem, a w zgłoszeniu wskazano konkretną osobę – radną powiatu ostrołęckiego. Postępowanie zostało wszczęte, a po zakończeniu czynności dowodowych prokuratura ogłosiła, że sprawa przybrała inny kierunek.

Mogę potwierdzić, że do prokuratury wpłynęło - drogą mailową - zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa polegającego na znęcaniu się nad psem. W zawiadomieniu wskazano konkretną osobę - radną powiatu ostrołęckiego.

Edyta Łukasiewicz, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Ostrołęce

Akt oskarżenia trafił do Sądu Rejonowego w Ostrołęce. Prokuratura Rejonowa w Ostrołęce zakończyła dochodzenie dotyczące znęcania się w Troszynie w powiecie ostrołęckim nad psem rasy mieszanej typu owczarek niemiecki.

Prokuratura Rejonowa w Ostrołęce zakończyła dochodzenie dotyczące znęcania się w Troszynie w powiecie ostrołęckim nad psem rasy mieszanej typu owczarek niemiecki. Akt oskarżenia skierowany został do Sądu Rejonowego w Ostrołęce (...). Krzysztof J. został oskarżony o to, że w okresie od nieustalonego dnia września 2025 roku do dnia 13 listopada 2025 roku w miejscowości Troszyn (...) znęcał się nad zwierzęciem, psem rasy mieszanej w typie owczarka niemieckiego, samicy, poprzez utrzymywanie go w niewłaściwych warunkach bytowania, w tym utrzymywanie go w stanie rażącego niedbalstwa lub niechlujstwa, działając w ten sposób, że wystawiał zwierzę na działanie warunków atmosferycznych zagrażających zdrowiu i życiu zwierzęcia, nie zapewniał mu właściwej opieki, stałego dostępu do wody, stałego wyżywienia oraz zaniechał zapewnienia właściwej opieki weterynaryjnej dopuszczając tym samym do świadomego zadawania mu bólu i cierpienia.

Edyta Łukasiewicz, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Ostrołęce

Z komunikatu wynika, że oskarżenie dotyczy okresu od nieustalonego dnia września 2025 roku do dnia 13 listopada 2025 roku. Prokuratura opisuje w nim m.in. brak właściwej opieki, brak stałego dostępu do wody i pożywienia oraz zaniechanie leczenia weterynaryjnego.

  • utrzymywanie psa w niewłaściwych warunkach bytowania, w stanie rażącego niedbalstwa lub niechlujstwa
  • wystawianie zwierzęcia na działanie warunków atmosferycznych zagrażających zdrowiu i życiu
  • brak właściwej opieki, stałego dostępu do wody i stałego wyżywienia oraz brak zapewnienia opieki weterynaryjnej

Oskarżony też zaprzecza: „To nie ja jestem właścicielem”

W toku dochodzenia Krzysztof J. nie przyznał się do zarzucanego mu czynu i przedstawił własną wersję wydarzeń. Jak podaje prokuratura, mężczyzna przekonywał, że nie jest i nigdy nie był właścicielem zwierzęcia, a jako właścicielkę wskazał swoją matkę. Śledczy ocenili jednak te wyjaśnienia jako niespójne z zebranymi dowodami.

Podejrzany w toku dochodzenia nie przyznał się do zarzucanego mu czynu i złożył wyjaśnienia. W ich toku podał odmienny od ustalonego w toku dochodzenia przebieg zdarzenia. Wskazał, że nie jest i nigdy nie był właścicielem zwierzęcia, nad którym miano się znęcać. Jako właściciela wskazał swoją matkę. Wyjaśnienia te oceniono jako sprzeczne ze zgromadzonym materiałem dowodowym. Za zarzucany Krzysztofowi J. czyn grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności, nawiązka na cel związany z ochroną zwierząt w kwocie od 1000 do 100 000 zł oraz zakaz posiadania wszelkich zwierząt lub określonej kategorii.

Edyta Łukasiewicz, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Ostrołęce

Teraz sprawą zajmie się Sąd Rejonowy w Ostrołęce. Od rozstrzygnięcia zależeć będzie nie tylko ocena odpowiedzialności karnej oskarżonego, ale również ewentualne konsekwencje w postaci zakazu posiadania zwierząt oraz nawiązki na cele związane z ochroną zwierząt.

Źródło: zobacz oryginał
Udostępnij:
MW

Marek Wyrzykowski

Od lat opisuje Ostrołękę: decyzje samorządu, inwestycje i sprawy mieszkańców, stawiając na rzetelność.

Więcej artykułów →

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!