Po pożarze gospodarstwa w Miłonach Banaszkowie dziękują za wsparcie mieszkańców i służb
Po tragicznym pożarze gospodarstwa w Miłonach rodzina Banaszków publicznie podziękowała wszystkim, którzy stanęli do walki z ogniem i pomogli im w najtrudniejszej chwili.
W swoim podziękowaniu rodzina podkreśliła, że pożar w kilka chwil potrafi odebrać dorobek całego życia, ale jednocześnie ujawnia skalę ludzkiej solidarności. Bliscy przyznali też, że obecnie działają pod ogromnym stresem i dużym obciążeniem psychicznym, dlatego jeśli kogoś pominęli, proszą o wybaczenie.
Wdzięczność za natychmiastową reakcję
Banaszkowie skierowali słowa uznania do osób prywatnych, sąsiadów, mieszkańców i znajomych, którzy bez wahania ruszyli na pomoc. Wskazali także na tych, którzy udostępnili prywatny sprzęt potrzebny podczas akcji gaśniczej, co miało realne znaczenie w czasie prowadzenia działań ratunkowych.
Rodzina zaznaczyła, że największe podziękowania kieruje do ludzi, którzy nie tylko okazali wsparcie, ale zrobili to od razu, bez oczekiwania na cokolwiek w zamian. W ich ocenie właśnie taki odruch serca pozwala przetrwać momenty, w których wszystko wydaje się stracone.
Służby, samorząd i sprzęt, który pomógł w akcji
Wśród adresatów podziękowań znaleźli się także przedstawiciele władz lokalnych. Na miejscu pojawił się Burmistrz Miasta i Gminy Różan, Pan Piotr Świderski, który - jak podkreśliła rodzina - był z nimi w tej trudnej chwili.
Lista instytucji i jednostek zaangażowanych w działania była długa. Rodzina wymieniła: Jednostkę Ratowniczo Gaśniczą w Makowie Mazowieckim, Pomocniczą Jednostkę Ratowniczo Gaśniczą w Różanie, OSP Różan, OSP Szygi, OSP Załuzie, OSP Płoniawy Bramura, Jednostkę Ratowniczo Gaśniczą w Ostrołęce, OSP Sieluń, OSP Ogony oraz Komendę Policji w Makowie Mazowieckim.
Ciężki sprzęt i koordynacja działań
W podziękowaniach znalazły się również osoby, które wsparły akcję specjalistycznym sprzętem. Państwo Trojanowscy udostępnili potężny beczkowóz oraz ładowarkę, Panowie Waldemar i Mirosław Długołęccy przekazali do dyspozycji specjalistyczny pojazd HDS, a Pan Adam Brzuzy użyczył ładowarki teleskopowej.
Rodzina zaznaczyła także, że ogromną rolę odegrali ludzie z Różana i Makowa Mazowieckiego, którzy koordynowali całą akcję gaśniczą. Według Banaszków pomoc płynęła szybko, z pełnym zaangażowaniem i bez chwili zawahania.
Dlaczego ta historia poruszyła lokalną społeczność
Takie wydarzenia mają szczególne znaczenie dla mieszkańców mniejszych miejscowości, bo pokazują, jak ważna w sytuacjach kryzysowych jest współpraca sąsiadów, strażaków ochotników, służb i samorządu. Gdy dochodzi do pożaru gospodarstwa, stawką nie jest wyłącznie majątek, ale często także poczucie bezpieczeństwa całej rodziny.
Historia z Miłon przypomina też, że lokalna wspólnota potrafi działać błyskawicznie, gdy ktoś zostaje dotknięty dramatem. Właśnie dlatego takie podziękowania są czymś więcej niż tylko gestem uprzejmości - stają się świadectwem solidarności, która ma realną wartość.
Co dalej po dramatycznym pożarze
Rodzina Banaszków zakończyła swoje słowa wdzięczności zapewnieniem, że pamięć o otrzymanej pomocy pozostanie z nimi na zawsze. To mocny sygnał, że po tragedii najważniejsze staje się nie tylko uporanie się ze stratą, ale również świadomość, że w najtrudniejszym momencie nie zostali sami.
„Dziękujemy Wam wszystkim. Jesteście wielcy. Będziemy o tym pamiętać już zawsze” - napisali Banaszkowie z Miłon, domykając listę podziękowań do wszystkich, którzy wsparli ich w czasie akcji i po jej zakończeniu.
„Dziękujemy Wam wszystkim. Jesteście wielcy. Będziemy o tym pamiętać już zawsze.”
Rodzina Banaszków z Miłon
Informacje przekazała Rodzina Banaszków z Miłon.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!