Piątek, 3 lipca 2026
Imieniny: Tomasz, Jacek, Anatol

W Troszynie spotkało się 120 krewnych Nosków. Rodzina liczy już dziewięć pokoleń

W Troszynie znów wybrzmiały rodzinne historie, a przy jednym stole symbolicznie spotkały się aż 9 pokoleń Nosków. Podczas V Zjazdu Rodziny Nosków zebrało się 120 osób, by wspólnie wrócić do korzeni, uczcić pamięć przodków i pokazać, jak silne więzi potrafi budować jedno nazwisko.

Spotkanie pełne wzruszeń i rodzinnej energii

Zjazd odbył się 20 czerwca 2026 r. w Troszynie i od początku miał wyjątkowy, emocjonalny charakter. Uczestnicy przyjechali z różnych stron, ale łączyły ich wspólne wspomnienia, rozmowy o rodzinnej przeszłości i chęć spotkania kolejnych gałęzi rodu. Wydarzenie miało także przewodnie hasło: „Bociany przylatują i odlatują, dzieci pozostają” - myśl, która dobrze oddała sens całego spotkania.

Według relacji spisanej przez Annę Nosek, nie zabrakło wzruszeń, serdecznych powitań, uścisków i wspólnego śmiechu. Organizację oparto na zaangażowaniu grupy kuzynek, które przygotowały wydarzenie z dużą determinacją i rozmachem. Na sali spotkały się babcie, dziadkowie, ciocie, wujkowie, rodzice i dzieci, a rozmowy toczyły się bez pośpiechu - z dala od telefonów, za to z uważnością na siebie nawzajem.

Historia rodu opisana i pokazana uczestnikom

Jednym z najważniejszych punktów zjazdu była prezentacja historii rodziny Nosków przygotowana przez Dorotę Chylińską, prawnuczkę Józefa Noska i Emilii Zaborowskiej. Przez 20 lat gromadziła materiały do rodzinnego wydawnictwa, szukając informacji w archiwach, parafiach, serwisach genealogicznych oraz w domowych pamiątkach przekazywanych przez krewnych. Zbierała akty urodzenia, małżeństwa i zgonu, a także fotografie, świadectwa szkolne, legitymacje i inne dokumenty.

W opracowaniu znalazły się nie tylko nazwiska i miejsca, ale też osobiste wspomnienia o codzienności dawnych lat, wojnie i czasach komunizmu. Część z nich była przekazywana przez babcie, inne spisywali już wnukowie. Zjazd stał się też okazją do pokazania drzewa genealogicznego rodziny pochodzącej z Lipnik. W wersji wydrukowanej obejmowało ono 734 osoby, w tym 502 bezpośrednich potomków Stanisława Noska i Katarzyny Czyż.

Msza, pamięć o zmarłych i wspólne świętowanie

Dzień rozpoczęła Msza Święta w kościele w Troszynie, odprawiona w intencji zmarłych i żyjących członków rodziny. Ważnym momentem było także spotkanie przy grobie prababci Emilii Nosek. Na cmentarzu zapalono znicze również na innych rodzinnych mogiłach - jest ich w Troszynie ponad 30.

Po części modlitewnej uczestnicy przenieśli się do sali przy ulicy Kmicica. Tam czekał obiad, a później tort przygotowany przez siostry Kasię i Martę, który zniknął do ostatniego okruszka. Na stołach pojawiły się też domowe wypieki przywiezione przez członkinie rodziny. Po posiłku przyszła pora na opowieści Doroty Chylińskiej, a najbardziej wzruszające momenty przyniosły m.in. biała róża dla seniorów poszczególnych rodów, wspomnienie tych, którzy odeszli w ciągu ostatnich 8 lat, oraz powitanie najmłodszych członków rodziny.

Rodzinne gry, zdjęcia i pamiątki, które zostaną na lata

Po południu uczestnicy korzystali z pogodnej aury i przenieśli część spotkania na zewnątrz lokalu. Przy stołach ustawionych pod parasolami wracały wspomnienia, trwało rozpoznawanie kolejnych osób i dopasowywanie ich do rodzinnych gałęzi. Pomagały w tym identyfikatory z imionami, nazwiskami i kolorami przypisanymi do poszczególnych linii drzewa genealogicznego.

Nie zabrakło wspólnych zabaw, zdjęć grupowych i indywidualnych, a jedną z najbardziej zapamiętanych scen była sesja fotograficzna z chustkami na głowach - na wzór dawnych strojów prababek. Organizatorzy przypomnieli też, że wcześniejsze zjazdy odbywały się w latach 2006, 2010, 2014 i 2018. Tegoroczne spotkanie dopisało do tej historii kolejny ważny rozdział.

Tego typu wydarzenia mają dla lokalnej społeczności szczególne znaczenie, bo łączą pamięć o przodkach z budowaniem więzi między kolejnymi pokoleniami. W małych miejscowościach rodzinne korzenie, cmentarze, parafie i przekazywane z domu do domu dokumenty tworzą żywą kronikę miejsca. Zjazd Rodziny Nosków pokazał, że takie spotkania nie są tylko prywatnym świętem - stają się także opowieścią o wspólnocie, tożsamości i ciągłości pamięci.

Co pozostaje po zjeździe

Po V Zjeździe Rodziny Nosków zostały zdjęcia, wspomnienia i wydawnictwo, nad którym pracowała Dorota Chylińska. Zostało też poczucie, że rodzinne więzi udało się na nowo wzmocnić. Jak podkreślano podczas spotkania, najważniejsze było to, że pamięć o rodzie została podtrzymana w dobrej, ciepłej atmosferze.

Dla Nosków to nie koniec, lecz kolejny etap rodzinnej opowieści. Skoro na jednym spotkaniu udało się zebrać 120 osób i pokazać historię obejmującą 9 pokoleń, można zakładać, że ta rodzinna kronika będzie dopisywana dalej - przez kolejne lata, wspólne rozmowy i następne zjazdy.

Źródło: zobacz oryginał

Zgłoś poprawkę do redakcji

Jeśli zauważyłeś błąd merytoryczny, nieścisłość lub chcesz sprostować informację — napisz do nas. Twoje zgłoszenie trafi bezpośrednio do redakcji.

Odpiszemy na podany adres e-mail.
PC

Piotr Chmielewski

Pisze o kulturze i ludziach Ostrołęki, szukając historii z charakterem i oddając głos lokalnym twórcom.

Więcej artykułów →

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!