Dorota z Olszewa-Borek wozi towary na Litwę. „Za kierownicą czuję się lepiej niż za biurkiem”
Kiedy wysiada z kabiny ciężarówki, niektórzy przecierają oczy ze zdumienia. Dorota Ejzenberg z gminy Olszewo-Borki od trzech lat zawodowo prowadzi ciężarówkę, a w trasach pokonuje nawet 800 kilometrów dziennie. Jak mówi w rozmowie z naszym portalem, za kierownicą czuje się lepiej niż za biurkiem i nie wyobraża sobie powrotu do pracy w biurze.
Od biura do kabiny ciężarówki
Początki nie były oczywiste. Dorota pracowała w firmie transportowej, ale nie planowała zostać kierowcą. Wszystko zmieniło się, gdy pojawiła się możliwość zdobycia prawa jazdy dzięki dofinansowaniu z Powiatowego Urzędu Pracy. – Złożyłam wniosek również dla siebie. Początkowo w ogóle nie miałam takich planów. Chciałam po prostu zdobyć nowe uprawnienia i sprawdzić, czy sobie poradzę – wspomina.
Kurs wymagał sporo nauki i cierpliwości, ale najtrudniejsze okazało się znalezienie pierwszej pracy. – Większość firm oczekuje doświadczenia, którego początkujący kierowca po prostu nie ma. Na szczęście trafiłam na pracodawcę, który dał mi szansę – mówi Dorota. Dziś wykonuje średnio cztery kursy w tygodniu, głównie na Litwę – do Wilna i Kowna.
Wschód bezpieczniejszy niż zachód?
Wielu kierowców obawia się tras na wschód, ale Dorota ma zupełnie inne doświadczenia. – Na Litwie czuję się bezpieczniej niż podczas wyjazdów na zachód. Przede wszystkim dlatego, że tam nie muszę nocować na zatłoczonych parkingach. Jadę prosto do firmy, wjeżdżam za szlaban i tam robię pauzę – tłumaczy. Jak dodaje, nigdy nie spotkała jej tam żadna niebezpieczna sytuacja.
Kobiety za kierownicą ciężarówek na Litwie nie są już rzadkością. – Spotykam tam kobiety kierujące ciężarówkami, więc nikogo to specjalnie nie dziwi – mówi. W Polsce wciąż budzi to zaskoczenie, ale – jak podkreśla – szybko mija, gdy ludzie widzą, że praca jest wykonywana profesjonalnie.
Dzień z życia kierowcy ciężarówki
Typowy tydzień Doroty to cztery wyjazdy. Trasy mają od 600 do 800 kilometrów i trwają od 10 do 24 godzin, w zależności od liczby rozładunków. Raz lub dwa razy w tygodniu zdarza jej się nocować w ciężarówce, ale regularnie wraca do domu. – Taki system bardzo mi odpowiada – przyznaje.
Przed każdym wyjazdem sprawdza stan techniczny pojazdu i dokumenty. Jeździ DAF-em z naczepą plandekową. – Najczęściej sama odpinam plandekę, szczególnie kiedy jest załadunek albo rozładunek bokiem. Muszę też odpiąć pasy zabezpieczające towar. Zdarza się również, że trzeba otworzyć dach naczepy – wylicza. Jak dotąd nie musiała zmieniać opony, ale nie wyklucza, że kiedyś to nastąpi.
Trudne zimy i satysfakcja z każdej trasy
Największym wyzwaniem w pracy kierowcy jest dla Doroty zima. – Śliska nawierzchnia, śnieg i gorsza widoczność sprawiają, że trzeba być jeszcze bardziej skupionym. W takich chwilach najważniejsze są spokój i rozsądek – mówi. Doświadczenie nauczyło ją, że pośpiech nie jest dobrym doradcą.
Satysfakcję daje jej natomiast różnorodność. – Każdy dzień wygląda inaczej. Lubię podróżować i poznawać nowe miejsca. Kiedy mam obowiązkową pauzę, jeśli jest taka możliwość, idę na spacer albo zwiedzam okolicę – opowiada. Dzięki temu z każdej trasy przywozi coś więcej niż tylko kolejne przejechane kilometry.
Płeć nie ma znaczenia
Dorota ma również uprawnienia ADR, dzięki czemu przewozi materiały niebezpieczne. Jak podkreśla, w tym zawodzie liczą się umiejętności, odpowiedzialność i doświadczenie, a nie płeć. – Często słyszę miłe słowa i wyrazy uznania. Wielu kierowców chętnie pomaga, jeśli jest taka potrzeba – mówi.
Na pytanie, czy każda kobieta odnalazłaby się w tym zawodzie, odpowiada szczerze: – Myślę, że nie każda. W tej pracy potrzebna jest przede wszystkim odwaga, determinacja i chęć do pracy. Przydaje się też siła, bo niektóre rzeczy trzeba zrobić samemu. Ale najważniejsze jest nastawienie.
Ważny przykład dla lokalnej społeczności
Historia Doroty to dowód na to, że warto wychodzić poza schematy. W regionie, gdzie transport i logistyka odgrywają coraz większą rolę, jej doświadczenie pokazuje, że kobiety mogą z powodzeniem pracować w branży uznawanej dotąd za typowo męską. To także sygnał dla innych mieszkanek, które rozważają zmianę zawodu, ale obawiają się stereotypów.
Dorota zachęca wszystkie wahające się kobiety: – Żeby się nie bały. Jeśli ktoś lubi prowadzić samochód, jest odpowiedzialny i chce się uczyć, naprawdę warto spróbować. Sama kiedyś nie przypuszczałam, że zostanę kierowcą ciężarówki, a dziś wiem, że była to jedna z najlepszych decyzji w moim życiu.
Informacje przekazała redakcji Dorota Ejzenberg, mieszkanka gminy Olszewo-Borki.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!