Tragedia w Chylinach: trzy ofiary śmiertelne, kierowca z zarzutami po miesiącach śledztwa
Gdy 2 lutego bus z pacjentami jadącymi na dializy uderzył w stojącą ciężarówkę, mieszkańcy Chylin nie spodziewali się, że wyjaśnienie tej tragedii zajmie prokuraturze ponad pięć miesięcy. Dopiero w lipcu 38-letni Robert F. usłyszał zarzuty – m.in. jazdy po narkotykach i przekroczenia prędkości o 46 km/h. Ofiary – 40-letnia kobieta, 49-letni mężczyzna i 65-letnia kobieta – jechały do Makowa Mazowieckiego na zabiegi dializ. Żadne z nich nie przeżyło zderzenia.
Koszmar na prostym odcinku – przebieg wypadku
Do zdarzenia doszło na prostym fragmencie drogi w miejscowości Chyliny (gmina Szelków). Bus marki Opel, kierowany przez Roberta F., jechał od strony Szelkowa w kierunku Makowa Mazowieckiego. Na poboczu stał samochód ciężarowy Volvo z naczepą – jego kierowca zostawił pojazd i udał się do domu, co wcześniej ujawniliśmy w naszych doniesieniach.
Według ustaleń prokuratury, bus uderzył w lewy tył naczepy, następnie odbił się na przeciwległy pas, zjechał z drogi i uderzył w drzewo. Wszyscy trzej pasażerowie ponieśli śmierć na miejscu. Kierowca busa został ranny, ale przeżył. Dopiero po kilku miesiącach, w wyniku analizy krwi i opinii biegłych, śledczy mogli postawić mu konkretne zarzuty.
Zarzuty po pięciu miesiącach – narkotyki i prędkość
15 lipca 2026 r. prokuratura przedstawiła Robertowi F. zarzut umyślnego naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym i nieumyślnego spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Badania fizykochemiczne krwi wykazały obecność substancji psychotropowej w stężeniu odpowiadającym 0,2–0,5 promila alkoholu – to tzw. stan po użyciu, a nie stan nietrzeźwości, ale wciąż nielegalny za kierownicą.
Prokurator szczegółowo opisał mechanizm zdarzenia: podejrzany jechał z prędkością większą od dozwolonej o 46 km/h (w miejscu obowiązuje ograniczenie do 70 km/h), a mimo że dysponował wolnym pasem do bezpiecznego ominięcia stojącej ciężarówki, nie zareagował i uderzył w naczepę. Po utracie panowania nad pojazdem wpadł do rowu.
15 lipca 2026 r. wydano postanowienie o przedstawieniu zarzutów wobec Roberta F., któremu zarzucono umyślne naruszenie zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym i nieumyślne spowodowanie wypadku drogowego w ten sposób, że będąc po użyciu substancji psychotropowych, jechał samochodem marki Opel od strony miejscowości Szelków w kierunku Makowa Mazowieckiego z prędkością większą od prędkości dozwolonej w tym miejscu o 46 km/h i na prostym odcinku drogi nie zareagował na obecność stojącego częściowo na powierzchni prawego pasa ruchu samochodu ciężarowego marki Volvo z naczepą i nie podjął manewru ominięcia, pomimo że dysponował odcinkiem drogi pozwalającym na wykonanie tego manewru w sposób bezpieczny nawet przy prędkości z jaką się poruszał
prok. Elżbieta Edyta Łukasiewicz, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Ostrołęce
Kierowca ciężarówki zostawił pojazd i poszedł do domu
Jednym z kluczowych wątków tej sprawy jest postawa kierowcy ciężarówki. To on zaparkował Volvo z naczepą na poboczu – częściowo wystającą na prawy pas ruchu – a następnie opuścił pojazd i udał się do swojego domu. Choć w materiale źródłowym nie ma informacji, czy postawiono mu jakiekolwiek zarzuty, takie zachowanie bez wątpienia przyczyniło się do powstania niebezpiecznej sytuacji na drodze.
Śledczy nie poinformowali, czy kierowca ciężarówki został przesłuchany lub ukarany. Wiadomo natomiast, że Robert F. nie przyznał się do winy i w krótkich wyjaśnieniach zakwestionował prędkość wskazaną w opinii biegłego, twierdząc, że nie pamięta dokładnie przebiegu wypadku. Sąd zastosował wobec niego środek zapobiegawczy w postaci dozoru policji oraz poręczenia majątkowego.
Dlaczego ta sprawa jest ważna dla naszej społeczności? Ofiary to osoby, które regularnie dojeżdżały na dializy – ich śmierć to dramat rodzin z gminy Szelków i Makowa Mazowieckiego. Wypadek unaocznia zagrożenia na lokalnych drogach: pozostawione na poboczu ciężarówki, nadmierna prędkość i wpływ substancji psychoaktywnych. Mieszkańcy mają prawo oczekiwać skuteczniejszych kontroli i konsekwentnego ścigania naruszeń, które mogą kosztować życie.
Co dalej? Robertowi F. grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności. Sprawa trafi do sądu, gdzie poznamy ostateczne rozstrzygnięcie. Do tego czasu kierowca pozostanie pod dozorem policji. Informacje przekazała Prokuratura Okręgowa w Ostrołęce.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!