Benzyna znów bliżej 7 zł za litr. Na stacjach paliwo drożeje od początku lipca
Benzyna PB 95 na części stacji w Ostrołęce jest już niemal przy granicy 7 zł za litr, a kierowcy odczuwają kolejne podwyżki, które rozpoczęły się 1 lipca.
Ceny na lokalnych stacjach znów idą w górę
W poniedziałek 13 lipca litr benzyny PB 95 na stacji BP w Ostrołęce kosztował 6,99 zł. Niewiele mniej trzeba było zapłacić na stacji Orlen przy ul. Stacha Konwy, gdzie cena wynosiła 6,96 zł. To oznacza, że powrót powyżej psychologicznej granicy 7 zł za litr wydaje się kwestią bardzo krótkiego czasu.
Podwyżki dotyczą także oleju napędowego. Na wskazanych stacjach litr diesla kosztował odpowiednio 7,16 zł oraz 7,09 zł. W praktyce oznacza to, że tankowanie zarówno samochodów benzynowych, jak i z silnikiem wysokoprężnym staje się wyraźnie droższe niż jeszcze kilkanaście dni temu.
Jeszcze pod koniec czerwca paliwo było wyraźnie tańsze
Jeszcze ostatniego dnia czerwca sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. W Ostrołęce najpopularniejszą benzynę PB 95 można było kupić poniżej 6 zł za litr. PB 98 kosztowała około 6,60 zł, a olej napędowy nieco ponad 6 zł. Różnica w tak krótkim czasie pokazuje skalę zmian na rynku paliw.
Od 1 lipca ceny zaczęły rosnąć sukcesywnie. Tego dnia w Ostrołęce za PB 95 płacono około 6,70-6,80 zł za litr, PB 98 kosztowała około 7,60 zł, a olej napędowy około 7 zł za litr. Po niespełna dwóch tygodniach stawki są jeszcze wyższe i nadal pną się w górę.
Co zmienił koniec rządowego pakietu CPN
Istotnym punktem zwrotnym był 30 czerwca, kiedy w Polsce przestał obowiązywać rządowy pakiet „Ceny Paliwa Niżej” (CPN). Został on wprowadzony pod koniec marca 2026 roku po kryzysie paliwowym wywołanym wojną z Iranem. Pakiet obejmował obniżkę stawki VAT na paliwa, redukcję akcyzy oraz wprowadzenie cen maksymalnych.
Jak wynika z materiału, wszystkie te mechanizmy przestały działać od 1 lipca, a rynek zareagował wzrostem cen. Maksymalne stawki były wcześniej regulowane codziennymi rozporządzeniami ministra energii, jednak wraz z wygaśnięciem osłon paliwowych kierowcy zaczęli płacić wyraźnie więcej.
Rząd analizuje sytuację na rynku paliw i w ciągu najbliższych dni może podejmować decyzje w tej sprawie
Miłosz Motyka, minister energii
Rząd zostawia sobie furtkę do interwencji
Minister energii Miłosz Motyka zapowiedział, że resort nie wyklucza dalszych działań. Podczas briefingu prasowego w Rożnowie wskazał, że analizowana jest sytuacja zarówno z perspektywy rynku paliw, jak i wpływu na budżety rodzin oraz budżet państwa. Z jego słów wynika też, że decyzje mogą zapaść w najbliższych dniach.
Miłosz Motyka podkreślił również, że najważniejsze jest uspokojenie sytuacji w rejonie Bliskiego Wschodu. W jego ocenie znaczenie mają także deklaracje płynące od największego sojusznika Polski. Jednocześnie zaznaczył, że grupa Orlen dysponuje narzędziami, które mogą wpływać na rynek, a temat pozostaje pod bieżącą analizą.
Dlaczego ta sprawa jest ważna dla mieszkańców
Dla lokalnej społeczności to temat szczególnie istotny, bo ceny paliw bezpośrednio wpływają na codzienne wydatki mieszkańców. Droższe tankowanie oznacza wyższe koszty dojazdów do pracy, szkoły i urzędów, a także większe obciążenie dla osób, które korzystają z samochodu każdego dnia. W praktyce każda zmiana o kilka groszy na litrze szybko przekłada się na domowy budżet.
W Ostrołęce i okolicy kierowcy już teraz widzą, jak szybko zbliżają się kolejne granice cenowe. To sprawia, że pytanie o ewentualną interwencję rządu przestaje być teoretyczne i staje się realnym elementem debaty o kosztach życia.
Co będzie dalej z cenami paliw
Na ten moment wszystko wskazuje na to, że ceny nadal mogą rosnąć, a granica 7 zł za litr PB 95 zostanie wkrótce ponownie przekroczona. Jednocześnie rząd nie zamyka sobie drogi do kolejnych działań osłonowych, jeśli uzna to za konieczne. Ostateczna decyzja ma zależeć od dalszej analizy rynku paliw i sytuacji międzynarodowej.
Informacje przekazał portal TVN24 oraz wypowiedź Miłosza Motyki podczas briefingu prasowego w Rożnowie.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!